sobota, 12 października 2013

Dla Wiktorii :* Z Hazzą


-Harry! Oddaj mi telefon! – krzyczałam na loczka. – Muszę do niego zadzwonić!
- Powiedz to! Powiedz teraz! – nalegał dalej trzymając mój telefon w górze
- Czy ja będę miała kiedyś spokój w tym domu?!- bardziej stwierdziłam niż zapytałam – To koniec Styles.- zaprzestałam prób odebrani mu mojego iPhona.
-Co? Jak to?- zapytał smutny i zaczął opuszczać rękę z moją własnością w dół. Ja tylko podeszłam bliżej niego i szepnęłam mu na ucho:
- Ahhh… Kochanie, jak ty łatwo dajesz się nabrać. – zachichotałam i wyciągnęłam mój telefon z jego ręki.
- Ty wredoto! – zaczął  mnie gonić po całym domu. W końcu schowałam się w łazience. – Wiem, że tam jesteś kochanie. Z Harrym nie wygrasz. – powoli wszedł do łazienki, a ja schowałam się za szafę. Gdy odwrócił się do mnie tyłem wskoczyłam mu na plecy. To nie był dobry pomysł, bo zaczął ze mną biegać tak jak Louis biega z Dianą, swoją i mojej BFF malutką córeczką.
- Harry? – pytam wtulając się w umięśnione plecy chłopaka
- Tak?
-Mogę do niego zadzwonić? Przecież ma dziś urodziny. – pytam, a on odstawia mnie na ziemię.
-Ale przez Skayp’a chcę żeby widział, że obok mnie siedzisz.
- Dobrze. – powiedziałam i udaliśmy się do salonu. Usiadłam obok loczka na kanapie, wtuliłam się w niego i wzięłam mój komputer. Zadzwoniłam do Toma, który od razu odebrał.
- Wszystkiego najlepszego Tom!
- O cześć Wiktoria! Pamiętałaś? Dzięki. – szeroko się uśmiechną.
- Co u ciebie?- zapytałam
- Nie za dobrze, a u ciebie?
- U mnie idealnie.
- Wiktoria chcesz coś do picia? – zapytał loczek
- Poproszę wody, dziękuję Hazzuś. – w odpowiedzi uśmiechnął się do mnie
-Hazzuś? Z kim rozmawiasz? – zapytał Tom
- Z moim chłopakiem.
- Narzeczonym! – krzyknął z kuchni Harry.
- Tak. Narzeczonym. – zaśmiałam się.
-Czyli jednak znalazłaś sobie kogoś... – nie skończył bo mu przerwałam
- Harry! Chyba Darcy płacze! Tom poczekasz chwilkę?
- Spokojnie już do niej idę. – powiedział Hazz
- Dziękuję. – posłałam w jego stronę całusa.
-Darcy? Kto to?- zapytał Tom
- Zaraz zobaczysz. – powiedziałam i skierowałam kamerkę komputera w stronę drzwi przez, które wchodził Harry z malutką Darcy.
- Wy macie dziecko?!!! – zapytał ze złością w oczach.
- Tak, ale mógłbyś trochę ciszej, dopiero wstała. – powiedział Harry podając mi malutką i przejmując mój komputer usiadł obok nas.
-Cześć słoneczko. – powiedziałam cichutko i pocałowałam Darcy w czoło.
- Cioooooociuuuuuu!!!!! – nagle z góry przybiegł do nas Michael, a za nim Diana, która była cała zapłakana.
- Dzieci, nie krzyczcie tak, Darcy dopiero wstała, co się stało?! – zapytał przerażony Harry.
-Ile wy macie tych dzieci?! – zapytał oburzony Tom, gdy Harry zabierał z pokoju Dianę i Michaela.
- Dwójkę. Darcy i Michaela.
- W takim razie kim była ta mała?
-Diana? To córka Louisa i Zuzy. Poprosili abyśmy się nią zajęli bo oni pomagają Niallowi i Olce przygotować pokoik dla ich dziecka.  – mówię uspokajając Darcy, która się przestraszyła krzyków Diany.
- Zuza i Olka też? No to widzę, że dużo się u was zmieniło. Ja muszę kończyć bo za dwie do czterech godzin też zostanę ojcem.
- No to gratulacje!
- Taaa… Gratulacje do mojej dziewczyny. Ja tam nie chcę być ojcem, za duża odpowiedzialność jak dla mnie.
- No dobra, to jej pogratuluj ode mnie. Na razie. – powiedziałam i się rozłączyłam.
- Michael już do mamy i powiedz jej co zrobiłeś Dianie! A ty chodź zaraz przykleimy ci plasterek. – powiedział Hazz
- Michael. – powiedziałam już lekko wkurzona. – Co jej zrobiłeś?
- Uderzyłem ją tak mocno, że się przewróciła i rozcięła sobie kolano. – powiedział spuszczając głowę w dół.
- Co twoje skarpetki są nagle takie interesujące? – zaśmiałam się. – Słoneczko przecież wiesz, że nie wolno nikogo bić. Masz ją przeprosić.
- Dobrze mamusiu. Diana przepraszam. – powiedział do wchodzącej razem z Harrym, dziewczynki.
- Już dobrze, wujek Harry przykleił mi plaster. Wracamy do puzzli? – powiedziała mała i przytuliła Michaela.
- Tak. – pociągnął ją na górę.
- Ehh. Te dzieci. Zobaczysz, w przyszłości będą razem. – powiedział Harry
- Tak… Świetnie się dogadują. – zaśmiałam się


__________________________________________________________
Mam nadzieję, że się spodobało :*
Chcecie jeszcze te dwa smutne o których mówiłam w szkole?
//Zara

Z dedykacją dla Olki :*


Dzisiaj wstałam dość wcześnie. Odwróciłam się i obok mnie zobaczyłam go. Ahhh… Niall… ten mój wiecznie głodny śpioszek. Odwróciłam głowę. Znowu usłyszałam ten sam straszny śmiech co kiedyś we śnie. Jak byłam mała to miałam wiele koszmarów, ale ten wyrył mi w pamięci wielka dziurę. Leżałam coraz bardziej wystraszona.
- No proszę cię! Słońce dalej nie możesz zapomnieć. – zaśmiał się Niall
- To byłeś ty?! Jak mogłeś?! Dobrze wiesz, że nigdy o tym nie zapomnę! Dziękuję ci Niall. –wstałam z łóżka, podeszłam do szafy, wyciągnęłam ubrania i poszłam do łazienki się odświeżyć. Gdy z niej wyszłam jego nie było.- Jeśli znowu chcesz mnie przestraszyć to daruj sobie! – powiedziałam ostrym tonem gdy zaczął udawać potworny śmiech.
- No co ci jest?! Zawsze lubiłaś gdy cię straszyłem. Co się dzieje?
- Lubiłam bo nigdy nie straszyłeś mnie tym śmiechem! – wybuchłam płaczem rozmazując dopiero co nałożony makijaż.
- Ej. Olka, przepraszam. Kochanie proszę nie płacz. – przytulił mnie do siebie, a ja dalej zanosiłam się głośnym płaczem. Niall wziął mnie na ręce i położył mnie na łóżku, a potem sam położył się obok i objął mnie – Kochanie przepraszam. Nie wiedziałem, że aż tak się tego boisz. Przepraszam cię. Obiecuję, że nigdy więcej nie będę udawać tego śmiechu. Kocham cię.- powiedział i pocałował mnie w czoło.
- Dobrze. Ja ciebie też kocham, głupku. – powiedziałam wtulając się w jego koszulkę teraz umazaną moim tuszem do rzęs.
- Jak mnie nazwałaś?
- Ja nic nie powiedziałam.- zaczęłam chichotać
- Jak mnie nazwałaś? – zaczął mnie gilgać po całym ciele, tak że nie mogłam oddychać.
- Prze- prze- przepraszam! – udało mi się wykrztusić podczas napadu śmiechu.
- No ja myślę. – przestał mnie łaskotać i pocałował w usta. Odwzajemniłam pocałunek pogłębiając go.  Leżeliśmy tak przez dłuższą chwilkę.- Jak ja się cieszę, że Louis przedstawił nam Zuzę, bo gdyby nie ona nie byłoby nas tu i teraz.
- To prawda. Szkoda tylko, że się pokłócili i Zuza trafiła do szpitala.
-CO?!? – zapytał przerażony.
- No nie pamiętasz?! Okazało się, że Zuzka jest w ciąży, a Louis powiedział, że ona go zdradziła.
- Aaa… o tym mowa. Myślałem, że już wyszła ze szpitala.
- Wyszła, wyszła. Teraz jest w Polsce. A skoro mowa o takich sprawach. Wczoraj do mnie dzwonił lekarz. Będziesz tatusiem!
Niall patrzył na mnie przez dłuższą chwilę po czym zaczął się wygłupiać i całować mój brzuch. Cały dzień przesiedzieliśmy w domu planując imię dziecka.
****5 lat później****
Teraz jestem żoną Nialla, mamy dwójkę dzieci i za tydzień idziemy na ślub Zuzy i Louisa. W tym momencie ja i Zuza i moja siostra Wika zajmujemy się robieniem zdjęć Louisowi, Niallowi i Harremu, którego żoną jak i matką jego dzieci jest Wika, jak zajmują się dziećmi. Co chwila wybuchamy śmiechem.




___________________________________________________________
Mam nadzieję, że ci się spodoba. Powiedz Fafciowi, że tamtego imagina zgubiłam, ale postaram się napisać podobnego :* Już za wami tęsknię. Do zobaczenia (może) w poniedziałek :* :* :* :* :* :*

//Zara

niedziela, 6 października 2013

Z Harrym dla Wiktorii (Fafika) :) :*


Dzień jak zawsze. Od rana da się słyszeć jak w przed domem przejeżdżają dziesiątki samochodów. Mam na imię Wiktoria. Mieszkam w Polsce. Już nie długo się przeprowadzam z moją przyjaciółką i siostrą. Wstałam o 10.00. dzisiaj nie muszę się śpieszyć do szkoły bo wakacje się właśnie zaczęły.
- Wiktoria! Szybko! Zaraz tu będzie Zuzia! – krzyczała z dołu mama, no tak! Dzisiaj lecimy do Londynu. Przeprowadzamy się tam na stałe. Kupiłyśmy sobie mieszkanie, Zuza ma już załatwioną pracę.
- Już schodzę! A Olka wstała? – pytam biorąc ciuchy.
- Tak, Fafik. Wstałam już. – jak ja uwielbiam gdy mnie ludzie nazywają Fafik.
- O to fajnie. – poszłam do łazienki, wzięłam prysznic, ubrałam się, uczesałam włosy i zrobiłam sobie lekki makijaż, po czym zeszłam na śniadanko.
- Jesteś spakowana? – zapytała mama podając mi talerz z naleśnikami.
- Tak. Przecież pakuję się już od dwóch miesięcy. – zaśmiałam się i szybko wciągnęłam swoją porcję.
Nagle usłyszałam jak citroen Zuzki wjeżdża na podjazd. Po chwili była już ze mną w moim i Olki pokoju.
- Gotowe?
- Jeszcze się pytasz? –wszystkie się zaśmiałyśmy i zniosłyśmy nasze bagaże na dół. Zuza wzięła nasze walizki, a ja z Olką poszłyśmy pożegnać rodziców.
Wsiadłyśmy. Zuza wycofała z podjazdu i zmierzałyśmy w stronę domu jej dziadków. To był nasz taki mały przystanek. Zostajemy o nich na noc a potem jedziemy do drugich jej dziadków, bo od nich jest dużo bliżej do lotniska.
- Halo? – Su miała tą słuchawkę, nie wiem jak ona się tam nazywa, prze którą można rozmawiać – Tak babciu wyjechałyśmy. Będziemy na obiad. Tak. Tak, ten obiad o 16.30. Prawdopodobnie będziemy troszkę szybciej, przecież dopiero… ale jak? No okey. To my… Aaa… na działkę… Ok… ehh… Pamiętam… Dagmara i jej chłopak… No… Al… Dasz mi… Aha… Tak… Aha... Tak… Aha… Tak…  Aha… Tak… - ja z Olką zaczęłyśmy się śmiać, na co Zuzia udawała zmęczenie rozmową z babcią. – No do… Mogę coś po… Babciu… Co?! Jak to z Anglii?! I nic mi nie powiedziała?! To się Dagmara doigrała… Jestem od niej starsza o rok… No chyba nie… Babciu za kogo ty mnie masz? Nie pobiję kuzynki… No wiesz ty co? FOCH!... Nie… Nie… Nie… Nie… Nie… Nie… Nie… Dasz mi chwilę? Mamy kontrolę. – odwróciłam od niej wzrok, żeby spojrzeć przed siebie, rzeczywiście.
- Dokumenciki proszę. – powiedział policjant.
- Już chwileczkę. Olka podasz moją torebkę. – już myślałam, że zapomniała dowodu. Ale by było.
Po dziesięciu minutach znowu byłyśmy na trasie.
- Ej, przystojny był, nie? – powiedziała Olka.
Ja i Zuza spojrzałyśmy po sobie i zaczęłyśmy się głośno śmiać.
- No co? – zapytała zdezorientowana Ola
- Tobie podoba się ktoś inny? Jakiś czas temu powiedziałaś, że nikt nie jest przystojniejszy od Nialla. – powiedziała Zuzka. Olka tylko zrobiła minę FOCH. Zuza poprosiła abym wyciągnęła jej nową płytę ze schowka. Prawie zemdlałam gdy zobaczyłam wykonawcę myślałam, że to płyta naszych znajomych, ale nie! To była płyta One Direction! Ja, Olka i Zuza jesteśmy Directioners. Każda z nas kocha innego. Jak już wiadomo Olka kocha Nialla, Zuza Louisa, a ja Harrego. Ahhh… Te jego dołeczki. Wsadziłam płytę do odtwarzacza i droga przeminęła nam z muzyką. Dojechałyśmy do miejscowości Człuchów. Zuzia pokazała nam gdzie mieszkają jej dziadkowie ale minęła to miejsce.
- Spokojne. Moich dziadków nie ma w domu. Są na działce, na którą właśnie jedziemy. – po dziurach dojechałyśmy na działki, było ich tam mnóstwo. Zuza wjechała przez bramę, a potem przez kolejną, którą przytrzymywał starszy mężczyzna. Gdy wysiadłyśmy podeszła do nas chyba z rok młodsza dziewczyna. Miała chyba 19 lat. Przytuliła się do Zuzi.
- Cześć młoda.
- Nie taka młoda. Ja chociaż mam chłopaka.
- A ja będę mieszkać bez rodziców. – pokazała jej język, a ta „młoda” udała FOCHA – Dziewczyny, to jest Dagmara. Moja kuzynka, a to mój dziadek i babcia. Chwila… Kogoś mi tu brakuje. – zagwizdała i nagle zza budynku wyleciał spory pies. – Czika! No to ten kochany piesek, o którym wam mówiłam. – Czika zaczęła się łasić.
- Miło nam was poznać. – powiedziała babcia Zuzy.
- Poczekajcie przedstawię wam mojego chłopaka, ale błagam wyłączcie tą muzykę. – powiedziała – Kto to w ogóle śpiewa.
- Hej! Jestem Harry. Kto słucha „Rock me”? – normalnie padłam. Musiałam się oprzeć o samochód. To był Harry Edward Styles!!!
- Harry… Styles…? – zapytała z niedowierzaniem Zuza.
- Tak. – uśmiechnął się pokazując nam swoje słodki dołeczki.
- Chwila… Skąd wy go znacie… - i w tym samym czasie ja, Zuza i Olka spojrzałyśmy pytającym wzrokiem na Dagmarę. – No co?
- Ty nie masz radia, telewizora albo chociaż kogoś kto ma w pobliżu? – zapytała Olka
- No nie.
- To jest Harry Edward Styles! Jeden z piosenkarzy zespołu One Direction.
- Naprawdę? – spojrzała na niego
- Chciałem ci powiedzieć ale nie dałaś mi dojść do słowa.
-Ciekawe po kim to ma. – Zuzka spojrzała na swoją babcię.
- Słyszałam o One Direction. Podobno to same geje.
- Nie powiedziała tego. – Ola zacisnęła ręce w pięści.
- Dagmara wiej. – powiedziała Zuzia trzymając Olkę, żeby się na nią nie rzuciła. – Wiej!- wyślizgnęła się jej, ale zdążyła ja złapać i założyć jej bloka.
- Dobra… Już się opanowałam… Będzie z ciebie dobra policjantka. – powiedziała Olka.
Zuzka ją puściła. Po tym incydencie poszliśmy zjeść obiad. Później udaliśmy się do domu dziadków Zuzy. Był już wieczór gdy nagle usłyszeliśmy krzyki dochodzące z pokoju Dagmary. Po chwili z pokoju wyszła Dagmara dalej wrzeszcząc na Harrego. Kłócili się.
- Dobra! Mam dosyć! Mam ciebie dosyć! Wracam do Londynu! I tak za dwa dni mam samolot. – powiedział Harry i przyszedł do nas do salonu.
- Co jest?  -zapytałam, już się przyzwyczaiłam do jego obecności.
- Pokłóciliśmy się.
- To zauważyłam, ale o co?
- E… Nie ważne…
- Jeszcze raz ci powtarzam! Nie zostawię rodziny, żeby polecieć sobie z tobą do Londynu! – wrzasnęła Dagmara.
- Dobra. Dagmara uspokój się. Dziadkowie kazali nam się wami… - zaczęła się śmiać – wami opiekować. Więc ma być spokój.
- Z czego rżysz idiotko? – zapytała
- Coś ty powiedziała?
- Dobrze słyszałaś.
- Nie mów tak do Zuzy. Jest od ciebie starsza. – zganiłam ją
- A ty jesteś lepsza? Wszystkie trzy jesteście chore psychicznie. –powiedziała
- Dagmara! Jaki ty masz do nich szacunek?! – wyrwał się Harry.
-Mam was dość! Wracam do domu. Bo ja w przeciwieństwie do niektórych mam prawko i własny samochód.
- No i co? Ja, Wika i Olka mamy prawo jazdy, a nasze samochody są już w Londynie.
Sprzeczaliśmy się do późna. Następnego dnia, do drugich dziadków Zuzy jechał z nami Harry. Zostaliśmy u nich na noc. Nazajutrz po południu już siedzieliśmy w samolocie. Gdy dolecieliśmy Harry powiedział mi coś co bardzo mnie zszokowało.
- Wiki?
- Tak?
- Mam do ciebie pytanie.
- Tak?
- Bo wiem, że znamy się  od niedawna, ale może zechcesz zostać moją dziewczyną?
- Tak! – rzuciłam się mu na szyję.

                                         ***************dwa lata później******************
Jestem narzeczoną Harrego, a Ola jest żoną Nialla, Zuza i Louis dalej są parą, ale mają roczną córeczkę Dianę. Ja i Harry będziemy mieć bliźniaczki. Olka też jest w ciąży, ale dowiedziała się tego dopiero tydzień temu. Z Harrym się idealnie dogadujemy. Zuza jest policjantką, ale też razem ze mną i Olką, aktorką. Każda z nas ma własny dom ze swoim ukochanym.

Przepraszam, ze tak długo musiałaś czekać. Mam nadzieję, że się spodoba. :*
//Zara

sobota, 5 października 2013

Z Niallerem z dedykacją dla Olki :*


(też za wami tęsknię)

-Niall! Już jestem! Niall? Halo?! – dziwne… Nie ma go? Hmm… Muzyka? Ale skąd? Z naszego pokoju? Idę zobaczyć.
- Niall? Co  ty robisz? – pytam otwierając drzwi. Ahhh… ten mój kochany Niall porozrzucał płatki róż po pokoju, pozapalał tysiące świec i włączył romantyczną muzykę.
- Chyba nie zapomniałaś? – pyta podchodząc do mnie i czule całując.
- O czym?
- No jak to? Dzisiaj jest 16. 16 luty. Twoje urodziny.
- Boże! Zapomniałam! Poczekasz chwilkę? Muszę zadzwonić do Wiktorii, przecież ona też ma dziś urodziny.
- Ehh… no tak… bliźniaczki. – zaśmiał się i podał mi telefon.
- Halo? – pyta moja kochana sis
- Wszystkiego najlepszego! – krzyczymy razem z Niallem do słuchawki.
- O matko!
- Nie mówi, że ty też zapomniałaś. – śmieje się Niall
- Nie… Harry od rana mi przypomina. – westchnęła – Olka? Możemy się spotkać? Muszę ci coś powiedzieć.
- Ale jutro. – mówi stanowczo Niall – Dzisiaj jest zajęta. – zabawnie porusza brwiami.
- No dobrze. To paa. I tobie też wszystkiego najlepszego sis.
- To co będziemy robić? – pytam go gdy Wika się rozłącza.
Przez resztę dnia Niall robił co tylko chciałam. Poszliśmy spać po 2.00.
Następnego dnia wstałam o 10.00 i poszłam do łazienki się ogarnąć.
- No hej, słońce! Jak ma się moja kochana 20-latka? – całuje mnie w policzek gdy wychodzę z łazienki.
- Dobrze. A jak ty się masz?
- Też dobrze. Wychodzisz gdzieś?
- Tak, przecież wczoraj umawiałam się z Wiktorią.
- Baw się dobrze. Ja dzisiaj wrócę późno bo z chłopakami planujemy niespodziankę dla Wiktorii. Nie wiem o co chodzi ale Harry coś wymyślił.
- Dobrze. Pa. Kocham cię.
- Ja ciebie też. – pocałował mnie w czoło.
Wyszłam z domu i zmierzałam w stronę kawiarni, przy okazji zadzwoniłam do Wiki proponując jej miejsce spotkania.
Czekałam na nią pięć minut. Przyszła cała zapłakana.
- Wiktoria! Co się stało?
- Harry… pokłóciliśmy się trzy dni temu. – wychlipała.
- Jak to? Przecież powiedziałaś wczoraj, że Harry cały dzień przypominał ci o urodzinach.
- Skłamałam. –zaczęła coraz mocniej płakać.
Nagle zadzwonił mój telefon.
- O, to ze szpitala.
- Boże! Olka, coś się stało?
- Nie. Jakiś czas temu byłam cała obolała, nie wiem dlaczego. Niall zabrał mnie do szpitala.
- Odbierz.
- Halo?... słucham?!... Jak to?... Dobrze, dziękuję za wiadomość. Do widzenia.
- I co powiedział lekarz?
- Ja… Ja… Niall… Ty… Aaaaaa!!- zaczęłam skakać z radości.
- Olka co się stało? – zaczęła się ze mnie śmiać
- Ja i Niall będziemy rodzicami!
- Co?! Aaaaaa!!! Gratulacje! – obie zaczęłyśmy skakać z radości.
- O, Wiki zobacz kto idzie…
W tym momencie do kawiarni przyszli chłopcy.
- Wiki! Tu jesteś! Tak się o ciebie martwiłem! – powiedział Harry podbiegając do niej i mocną ja przytulając.
- Ty się martwiłeś?
- Tak, przecież cię kocham. Nie chciałem wtedy na ciebie krzyczeć… Po prostu nic nie poszło po mojej myśli… Kiedy zamówiłem pierścionek, powiedzieli, że wszystko jest wyprzedane, a gdy…
- Czekaj, czekaj… jaki pierścionek?
- Zaręczynowy… tak cię kocham, że chciałem ci się oświadczyć w twoje urodziny.
Wszyscy tak się wzruszyliśmy, że prawie zapomniałam o telefonie ze szpitala.
- O matko! Zapomniałabym! Olka powiedz im czego się dzisiaj dowiedziałaś.
- O co chodzi? – pyta Niall
- Kochani… Ja i Niall… chwila gdzie Zuzia?
- Musiała zostać w domu z naszą córką. – mówi Louis – Diana jest chora.
- Oj… Biedactwo.- mówię.
- Kochacie co chciałaś powiedzieć? Co ty i ja?
- Niall, słońce, będziesz ojcem!

                                                  **************************************
Minęły już dwa lata. Wiki i Harry są małżeństwem, ja i Niall mamy cudownego synka,  a Diana , córka Louisa i Zuzi, ma cztery lata i pięknie śpiewa. Nasz synek ma dwa latka i śpiewa razem z Dianą.

No hej :* mam nadzieję, że ci się spodoba. A  no i mam nadzieję, że przy okazji spodoba się Fafikowi :*  tęsknię za wami, a widziałyśmy się wczoraj. Do zobaczenia w poniedziałek <3

//Zara

piątek, 4 października 2013

Z Zaynem dla Darii :*

Dedyk dla Daria Popławska :* nie napisałaś jaki ale mam nadzieję, że się spodoba ^^


Z Zaynem :*


Wstałam wcześnie, ale gdy się odwróciłam jego nie było. Zdziwiło mnie to, że w naszą rocznicę go nie ma. Wzięłam ubrania i poszłam do łazienki się odświeżyć. Gdy zeszłam na dół zobaczyłam stół, na którym były naleśniki w kształcie serca i jakieś pudełko. Wzięłam karteczkę, która leżała na pudełku:
Kochanie!
Spotkajmy się w miejscu gdzie się poznaliśmy i gdzie poprosiłem cię o chodzenie.
Twój Zayn :* <3”
On potrafi zaskakiwać. Otworzyłam pudełko, a w nim znalazłam piękną czerwoną suknię. Szybko zjadłam śniadanie, przebrałam się w moją nową kreację, wzięłam kluczyki i wyszłam z domu zamykając go na cztery spusty. Poczułam na sobie czyjś wzrok. Wsiadłam do samochodu i gdy już miałam ruszać zza drzewa wyskoczył jakiś mężczyzna z nożem. Wbiłam wsteczny bieg i wcisnęłam gaz. Mężczyzna biegł za mną, a bynajmniej się starał.  Gdy go zgubiłam odetchnęłam z ulgą. Dojechałam na umówione miejsce i zaczęłam się wspinać na mały pagórek.
Obudziłam się w szpitalu. Rozejrzałam się po pokoju.
- Daria! Ty żyjesz! Słońce co się stało? – zaczął mnie wypytywać.
- Zayn ja nie pamiętam co się stało. Wiem tylko tyle, że gdy wspinałam się na nasz pagórek, urwał mi się film.
-A jak się czujesz skarbie? – pyta łapiąc mnie za rękę.
- Dobrze. – mówię uśmiechając się do niego.

Tydzień później
- Kochanie! – woła mnie mój ukochany
- Tak? –pytam wychylając się zza drzwi kuchni.
- Mogłabyś podejść?
- Oczywiście. – wycieram ręce, bo przed chwilą myłam naczynia.
- Właśnie przyszły wyniki ze szpitala. Będziemy rodzicami!!!!
- Co?- zaczęliśmy skakać z radości. Zayn mnie przytulił i obrócił w powietrzu.
- Daria?
- Tak?
-Wtedy w naszą rocznicę. Chciałem…
- Co chciałeś?
Postawił mnie na ziemi i ukląkł przede mną na jedno kolano.
- Chciałem zapytać czy wyjdziesz za mnie?

**********
Minęły już dwa lata. Razem z Zaynem mamy wspaniałą córeczkę o imieniu Diana, od półtora roku jesteśmy małżeństwem i jestem w ciąży  z bliźniakami. Kocham moją rodzinę.



Wiem, że krótki ale nie napisałaś jaki miał być. Mam nadzieję, żę to coś się spodoba ^^
//Zara



Uwaga!

Hej tu Zara ^^

Od teraz w komentarzach możecie wpisywać czy chcecie dedyki. jeśli tak to z kim i jakie ^^







//Zara