Dzień jak zawsze. Od rana da się słyszeć jak w przed domem
przejeżdżają dziesiątki samochodów. Mam na imię Wiktoria. Mieszkam w Polsce.
Już nie długo się przeprowadzam z moją przyjaciółką i siostrą. Wstałam o 10.00.
dzisiaj nie muszę się śpieszyć do szkoły bo wakacje się właśnie zaczęły.
- Wiktoria! Szybko! Zaraz tu będzie Zuzia! – krzyczała z
dołu mama, no tak! Dzisiaj lecimy do Londynu. Przeprowadzamy się tam na stałe. Kupiłyśmy
sobie mieszkanie, Zuza ma już załatwioną pracę.
- Już schodzę! A Olka wstała? – pytam biorąc ciuchy.
- Tak, Fafik. Wstałam już. – jak ja uwielbiam gdy mnie
ludzie nazywają Fafik.
- O to fajnie. – poszłam do łazienki, wzięłam prysznic,
ubrałam się, uczesałam włosy i zrobiłam sobie lekki makijaż, po czym zeszłam na
śniadanko.
- Jesteś spakowana? – zapytała mama podając mi talerz z
naleśnikami.
- Tak. Przecież pakuję się już od dwóch miesięcy. –
zaśmiałam się i szybko wciągnęłam swoją porcję.
Nagle usłyszałam jak citroen Zuzki wjeżdża na podjazd. Po chwili
była już ze mną w moim i Olki pokoju.
- Gotowe?
- Jeszcze się pytasz? –wszystkie się zaśmiałyśmy i
zniosłyśmy nasze bagaże na dół. Zuza wzięła nasze walizki, a ja z Olką
poszłyśmy pożegnać rodziców.
Wsiadłyśmy. Zuza wycofała z podjazdu i zmierzałyśmy w stronę
domu jej dziadków. To był nasz taki mały przystanek. Zostajemy o nich na noc a
potem jedziemy do drugich jej dziadków, bo od nich jest dużo bliżej do
lotniska.
- Halo? – Su miała tą słuchawkę, nie wiem jak ona się tam
nazywa, prze którą można rozmawiać – Tak babciu wyjechałyśmy. Będziemy na
obiad. Tak. Tak, ten obiad o 16.30. Prawdopodobnie będziemy troszkę szybciej,
przecież dopiero… ale jak? No okey. To my… Aaa… na działkę… Ok… ehh… Pamiętam…
Dagmara i jej chłopak… No… Al… Dasz mi… Aha… Tak… Aha... Tak… Aha… Tak… Aha… Tak… - ja z Olką zaczęłyśmy się śmiać, na
co Zuzia udawała zmęczenie rozmową z babcią. – No do… Mogę coś po… Babciu… Co?!
Jak to z Anglii?! I nic mi nie powiedziała?! To się Dagmara doigrała… Jestem od
niej starsza o rok… No chyba nie… Babciu za kogo ty mnie masz? Nie pobiję
kuzynki… No wiesz ty co? FOCH!... Nie… Nie… Nie… Nie… Nie… Nie… Nie… Dasz mi
chwilę? Mamy kontrolę. – odwróciłam od niej wzrok, żeby spojrzeć przed siebie, rzeczywiście.
- Dokumenciki proszę. – powiedział policjant.
- Już chwileczkę. Olka podasz moją torebkę. – już myślałam,
że zapomniała dowodu. Ale by było.
Po dziesięciu minutach znowu byłyśmy na trasie.
- Ej, przystojny był, nie? – powiedziała Olka.
Ja i Zuza spojrzałyśmy po sobie i zaczęłyśmy się głośno
śmiać.
- No co? – zapytała zdezorientowana Ola
- Tobie podoba się ktoś inny? Jakiś czas temu powiedziałaś,
że nikt nie jest przystojniejszy od Nialla. – powiedziała Zuzka. Olka tylko zrobiła
minę FOCH. Zuza poprosiła abym wyciągnęła jej nową płytę ze schowka. Prawie zemdlałam
gdy zobaczyłam wykonawcę myślałam, że to płyta naszych znajomych, ale nie! To była
płyta One Direction! Ja, Olka i Zuza jesteśmy Directioners. Każda z nas kocha
innego. Jak już wiadomo Olka kocha Nialla, Zuza Louisa, a ja Harrego. Ahhh… Te
jego dołeczki. Wsadziłam płytę do odtwarzacza i droga przeminęła nam z muzyką.
Dojechałyśmy do miejscowości Człuchów. Zuzia pokazała nam gdzie mieszkają jej
dziadkowie ale minęła to miejsce.
- Spokojne. Moich dziadków nie ma w domu. Są na działce, na
którą właśnie jedziemy. – po dziurach dojechałyśmy na działki, było ich tam
mnóstwo. Zuza wjechała przez bramę, a potem przez kolejną, którą przytrzymywał
starszy mężczyzna. Gdy wysiadłyśmy podeszła do nas chyba z rok młodsza
dziewczyna. Miała chyba 19 lat. Przytuliła się do Zuzi.
- Cześć młoda.
- Nie taka młoda. Ja chociaż mam chłopaka.
- A ja będę mieszkać bez rodziców. – pokazała jej język, a
ta „młoda” udała FOCHA – Dziewczyny, to jest Dagmara. Moja kuzynka, a to mój
dziadek i babcia. Chwila… Kogoś mi tu brakuje. – zagwizdała i nagle zza budynku
wyleciał spory pies. – Czika! No to ten kochany piesek, o którym wam mówiłam. –
Czika zaczęła się łasić.
- Miło nam was poznać. – powiedziała babcia Zuzy.
- Poczekajcie przedstawię wam mojego chłopaka, ale błagam
wyłączcie tą muzykę. – powiedziała – Kto to w ogóle śpiewa.
- Hej! Jestem Harry. Kto słucha „Rock me”? – normalnie padłam.
Musiałam się oprzeć o samochód. To był Harry Edward Styles!!!
- Harry… Styles…? – zapytała z niedowierzaniem Zuza.
- Tak. – uśmiechnął się pokazując nam swoje słodki dołeczki.
- Chwila… Skąd wy go znacie… - i w tym samym czasie ja, Zuza
i Olka spojrzałyśmy pytającym wzrokiem na Dagmarę. – No co?
- Ty nie masz radia, telewizora albo chociaż kogoś kto ma w pobliżu?
– zapytała Olka
- No nie.
- To jest
Harry Edward Styles! Jeden z piosenkarzy zespołu One Direction.
- Naprawdę? – spojrzała na niego
- Chciałem ci powiedzieć ale nie dałaś mi dojść do słowa.
-Ciekawe po kim to ma. – Zuzka spojrzała na swoją babcię.
- Słyszałam o One Direction. Podobno to same geje.
- Nie powiedziała tego. – Ola zacisnęła ręce w pięści.
- Dagmara wiej. – powiedziała Zuzia trzymając Olkę, żeby się
na nią nie rzuciła. – Wiej!- wyślizgnęła się jej, ale zdążyła ja złapać i
założyć jej bloka.
- Dobra… Już się opanowałam… Będzie z ciebie dobra
policjantka. – powiedziała Olka.
Zuzka ją puściła. Po tym incydencie poszliśmy zjeść obiad.
Później udaliśmy się do domu dziadków Zuzy. Był już wieczór gdy nagle
usłyszeliśmy krzyki dochodzące z pokoju Dagmary. Po chwili z pokoju wyszła
Dagmara dalej wrzeszcząc na Harrego. Kłócili się.
- Dobra! Mam dosyć! Mam ciebie dosyć! Wracam do Londynu! I tak
za dwa dni mam samolot. – powiedział Harry i przyszedł do nas do salonu.
- Co jest?
-zapytałam, już się przyzwyczaiłam do jego obecności.
- Pokłóciliśmy się.
- To zauważyłam, ale o co?
- E… Nie ważne…
- Jeszcze raz ci powtarzam! Nie zostawię rodziny, żeby
polecieć sobie z tobą do Londynu! – wrzasnęła Dagmara.
- Dobra. Dagmara uspokój się. Dziadkowie kazali nam się wami…
- zaczęła się śmiać – wami opiekować. Więc ma być spokój.
- Z czego rżysz idiotko? – zapytała
- Coś ty powiedziała?
- Dobrze słyszałaś.
- Nie mów tak do Zuzy. Jest od ciebie starsza. – zganiłam ją
- A ty jesteś lepsza? Wszystkie trzy jesteście chore
psychicznie. –powiedziała
- Dagmara! Jaki ty masz do nich szacunek?! – wyrwał się
Harry.
-Mam was dość! Wracam do domu. Bo ja w przeciwieństwie do
niektórych mam prawko i własny samochód.
- No i co? Ja, Wika i Olka mamy prawo jazdy, a nasze
samochody są już w Londynie.
Sprzeczaliśmy się do późna. Następnego dnia, do drugich
dziadków Zuzy jechał z nami Harry. Zostaliśmy u nich na noc. Nazajutrz po
południu już siedzieliśmy w samolocie. Gdy dolecieliśmy Harry powiedział mi coś
co bardzo mnie zszokowało.
- Wiki?
- Tak?
- Mam do ciebie pytanie.
- Tak?
- Bo wiem, że znamy się od niedawna, ale może zechcesz zostać moją
dziewczyną?
- Tak! – rzuciłam się mu na szyję.
***************dwa lata później******************
Jestem narzeczoną Harrego, a Ola jest żoną Nialla, Zuza i
Louis dalej są parą, ale mają roczną córeczkę Dianę. Ja i Harry będziemy mieć
bliźniaczki. Olka też jest w ciąży, ale dowiedziała się tego dopiero tydzień
temu. Z Harrym się idealnie dogadujemy. Zuza jest policjantką, ale też razem ze
mną i Olką, aktorką. Każda z nas ma własny dom ze swoim ukochanym.
Przepraszam, ze tak długo musiałaś czekać. Mam nadzieję, że
się spodoba. :*
//Zara
Bomba *-* ahhhh te dołeczki... :3 hehehe :-D suuuper , Dagmara ugrhhh... -.- Pozdro :*
OdpowiedzUsuńja mam na serio kuzynkę dagmarę ale ona jest starsza... urgh... ona jest mniej więcej w ich wieku -.- cieszę się że się podoba :*
Usuńpozdro <3
Naprawdę? Aha okey...mogłabym prosić o jeszcze jeden??prrosze :-] ^.^ ~fafik~
OdpowiedzUsuńale nie teraz :)
Usuń