niedziela, 6 października 2013

Z Harrym dla Wiktorii (Fafika) :) :*


Dzień jak zawsze. Od rana da się słyszeć jak w przed domem przejeżdżają dziesiątki samochodów. Mam na imię Wiktoria. Mieszkam w Polsce. Już nie długo się przeprowadzam z moją przyjaciółką i siostrą. Wstałam o 10.00. dzisiaj nie muszę się śpieszyć do szkoły bo wakacje się właśnie zaczęły.
- Wiktoria! Szybko! Zaraz tu będzie Zuzia! – krzyczała z dołu mama, no tak! Dzisiaj lecimy do Londynu. Przeprowadzamy się tam na stałe. Kupiłyśmy sobie mieszkanie, Zuza ma już załatwioną pracę.
- Już schodzę! A Olka wstała? – pytam biorąc ciuchy.
- Tak, Fafik. Wstałam już. – jak ja uwielbiam gdy mnie ludzie nazywają Fafik.
- O to fajnie. – poszłam do łazienki, wzięłam prysznic, ubrałam się, uczesałam włosy i zrobiłam sobie lekki makijaż, po czym zeszłam na śniadanko.
- Jesteś spakowana? – zapytała mama podając mi talerz z naleśnikami.
- Tak. Przecież pakuję się już od dwóch miesięcy. – zaśmiałam się i szybko wciągnęłam swoją porcję.
Nagle usłyszałam jak citroen Zuzki wjeżdża na podjazd. Po chwili była już ze mną w moim i Olki pokoju.
- Gotowe?
- Jeszcze się pytasz? –wszystkie się zaśmiałyśmy i zniosłyśmy nasze bagaże na dół. Zuza wzięła nasze walizki, a ja z Olką poszłyśmy pożegnać rodziców.
Wsiadłyśmy. Zuza wycofała z podjazdu i zmierzałyśmy w stronę domu jej dziadków. To był nasz taki mały przystanek. Zostajemy o nich na noc a potem jedziemy do drugich jej dziadków, bo od nich jest dużo bliżej do lotniska.
- Halo? – Su miała tą słuchawkę, nie wiem jak ona się tam nazywa, prze którą można rozmawiać – Tak babciu wyjechałyśmy. Będziemy na obiad. Tak. Tak, ten obiad o 16.30. Prawdopodobnie będziemy troszkę szybciej, przecież dopiero… ale jak? No okey. To my… Aaa… na działkę… Ok… ehh… Pamiętam… Dagmara i jej chłopak… No… Al… Dasz mi… Aha… Tak… Aha... Tak… Aha… Tak…  Aha… Tak… - ja z Olką zaczęłyśmy się śmiać, na co Zuzia udawała zmęczenie rozmową z babcią. – No do… Mogę coś po… Babciu… Co?! Jak to z Anglii?! I nic mi nie powiedziała?! To się Dagmara doigrała… Jestem od niej starsza o rok… No chyba nie… Babciu za kogo ty mnie masz? Nie pobiję kuzynki… No wiesz ty co? FOCH!... Nie… Nie… Nie… Nie… Nie… Nie… Nie… Dasz mi chwilę? Mamy kontrolę. – odwróciłam od niej wzrok, żeby spojrzeć przed siebie, rzeczywiście.
- Dokumenciki proszę. – powiedział policjant.
- Już chwileczkę. Olka podasz moją torebkę. – już myślałam, że zapomniała dowodu. Ale by było.
Po dziesięciu minutach znowu byłyśmy na trasie.
- Ej, przystojny był, nie? – powiedziała Olka.
Ja i Zuza spojrzałyśmy po sobie i zaczęłyśmy się głośno śmiać.
- No co? – zapytała zdezorientowana Ola
- Tobie podoba się ktoś inny? Jakiś czas temu powiedziałaś, że nikt nie jest przystojniejszy od Nialla. – powiedziała Zuzka. Olka tylko zrobiła minę FOCH. Zuza poprosiła abym wyciągnęła jej nową płytę ze schowka. Prawie zemdlałam gdy zobaczyłam wykonawcę myślałam, że to płyta naszych znajomych, ale nie! To była płyta One Direction! Ja, Olka i Zuza jesteśmy Directioners. Każda z nas kocha innego. Jak już wiadomo Olka kocha Nialla, Zuza Louisa, a ja Harrego. Ahhh… Te jego dołeczki. Wsadziłam płytę do odtwarzacza i droga przeminęła nam z muzyką. Dojechałyśmy do miejscowości Człuchów. Zuzia pokazała nam gdzie mieszkają jej dziadkowie ale minęła to miejsce.
- Spokojne. Moich dziadków nie ma w domu. Są na działce, na którą właśnie jedziemy. – po dziurach dojechałyśmy na działki, było ich tam mnóstwo. Zuza wjechała przez bramę, a potem przez kolejną, którą przytrzymywał starszy mężczyzna. Gdy wysiadłyśmy podeszła do nas chyba z rok młodsza dziewczyna. Miała chyba 19 lat. Przytuliła się do Zuzi.
- Cześć młoda.
- Nie taka młoda. Ja chociaż mam chłopaka.
- A ja będę mieszkać bez rodziców. – pokazała jej język, a ta „młoda” udała FOCHA – Dziewczyny, to jest Dagmara. Moja kuzynka, a to mój dziadek i babcia. Chwila… Kogoś mi tu brakuje. – zagwizdała i nagle zza budynku wyleciał spory pies. – Czika! No to ten kochany piesek, o którym wam mówiłam. – Czika zaczęła się łasić.
- Miło nam was poznać. – powiedziała babcia Zuzy.
- Poczekajcie przedstawię wam mojego chłopaka, ale błagam wyłączcie tą muzykę. – powiedziała – Kto to w ogóle śpiewa.
- Hej! Jestem Harry. Kto słucha „Rock me”? – normalnie padłam. Musiałam się oprzeć o samochód. To był Harry Edward Styles!!!
- Harry… Styles…? – zapytała z niedowierzaniem Zuza.
- Tak. – uśmiechnął się pokazując nam swoje słodki dołeczki.
- Chwila… Skąd wy go znacie… - i w tym samym czasie ja, Zuza i Olka spojrzałyśmy pytającym wzrokiem na Dagmarę. – No co?
- Ty nie masz radia, telewizora albo chociaż kogoś kto ma w pobliżu? – zapytała Olka
- No nie.
- To jest Harry Edward Styles! Jeden z piosenkarzy zespołu One Direction.
- Naprawdę? – spojrzała na niego
- Chciałem ci powiedzieć ale nie dałaś mi dojść do słowa.
-Ciekawe po kim to ma. – Zuzka spojrzała na swoją babcię.
- Słyszałam o One Direction. Podobno to same geje.
- Nie powiedziała tego. – Ola zacisnęła ręce w pięści.
- Dagmara wiej. – powiedziała Zuzia trzymając Olkę, żeby się na nią nie rzuciła. – Wiej!- wyślizgnęła się jej, ale zdążyła ja złapać i założyć jej bloka.
- Dobra… Już się opanowałam… Będzie z ciebie dobra policjantka. – powiedziała Olka.
Zuzka ją puściła. Po tym incydencie poszliśmy zjeść obiad. Później udaliśmy się do domu dziadków Zuzy. Był już wieczór gdy nagle usłyszeliśmy krzyki dochodzące z pokoju Dagmary. Po chwili z pokoju wyszła Dagmara dalej wrzeszcząc na Harrego. Kłócili się.
- Dobra! Mam dosyć! Mam ciebie dosyć! Wracam do Londynu! I tak za dwa dni mam samolot. – powiedział Harry i przyszedł do nas do salonu.
- Co jest?  -zapytałam, już się przyzwyczaiłam do jego obecności.
- Pokłóciliśmy się.
- To zauważyłam, ale o co?
- E… Nie ważne…
- Jeszcze raz ci powtarzam! Nie zostawię rodziny, żeby polecieć sobie z tobą do Londynu! – wrzasnęła Dagmara.
- Dobra. Dagmara uspokój się. Dziadkowie kazali nam się wami… - zaczęła się śmiać – wami opiekować. Więc ma być spokój.
- Z czego rżysz idiotko? – zapytała
- Coś ty powiedziała?
- Dobrze słyszałaś.
- Nie mów tak do Zuzy. Jest od ciebie starsza. – zganiłam ją
- A ty jesteś lepsza? Wszystkie trzy jesteście chore psychicznie. –powiedziała
- Dagmara! Jaki ty masz do nich szacunek?! – wyrwał się Harry.
-Mam was dość! Wracam do domu. Bo ja w przeciwieństwie do niektórych mam prawko i własny samochód.
- No i co? Ja, Wika i Olka mamy prawo jazdy, a nasze samochody są już w Londynie.
Sprzeczaliśmy się do późna. Następnego dnia, do drugich dziadków Zuzy jechał z nami Harry. Zostaliśmy u nich na noc. Nazajutrz po południu już siedzieliśmy w samolocie. Gdy dolecieliśmy Harry powiedział mi coś co bardzo mnie zszokowało.
- Wiki?
- Tak?
- Mam do ciebie pytanie.
- Tak?
- Bo wiem, że znamy się  od niedawna, ale może zechcesz zostać moją dziewczyną?
- Tak! – rzuciłam się mu na szyję.

                                         ***************dwa lata później******************
Jestem narzeczoną Harrego, a Ola jest żoną Nialla, Zuza i Louis dalej są parą, ale mają roczną córeczkę Dianę. Ja i Harry będziemy mieć bliźniaczki. Olka też jest w ciąży, ale dowiedziała się tego dopiero tydzień temu. Z Harrym się idealnie dogadujemy. Zuza jest policjantką, ale też razem ze mną i Olką, aktorką. Każda z nas ma własny dom ze swoim ukochanym.

Przepraszam, ze tak długo musiałaś czekać. Mam nadzieję, że się spodoba. :*
//Zara

4 komentarze:

  1. Bomba *-* ahhhh te dołeczki... :3 hehehe :-D suuuper , Dagmara ugrhhh... -.- Pozdro :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam na serio kuzynkę dagmarę ale ona jest starsza... urgh... ona jest mniej więcej w ich wieku -.- cieszę się że się podoba :*
      pozdro <3

      Usuń
  2. Naprawdę? Aha okey...mogłabym prosić o jeszcze jeden??prrosze :-] ^.^ ~fafik~

    OdpowiedzUsuń